Zakynthos na własną rękę w dobie pandemii. Czy to się udało?

Kto z nas nie marzył od dłuższego czasu o opuszczeniu granic swojego państwa i odwiedzeniu miejsca, które na długo zapadnie w pamięć? Chyba większość z nas była już zmęczona obecną sytuacją i chciała, choć na chwilę oderwać się od rzeczywistości.

Nasza podróż odbywała się we wrześniu – zauważalny był już nieco wzrost zakażeń w porównaniu z okresem wakacyjnym, więc trochę pod znakiem zapytania stawały dalsze podróże. Zdecydowaliśmy się więc na Europę i padło na Grecję. Spośród różnych wysp wybraliśmy Zakynthos, ponieważ żadne z nas jeszcze tam nie było.

Zdecydowaliśmy się odwiedzić Zakynthos na własną rękę. Wybraliśmy interesujący nas termin, następnie zarezerwowaliśmy loty w naszej polskiej linii lotniczej LOT. Na koniec zostało nam wybranie noclegu. Wyszukaliśmy go, korzystając z Booking.com – w razie w wybraliśmy opcję z bezpłatną anulacją rezerwacji.

Po dotarciu na miejsce zdecydowaliśmy się na wypożyczenie auta na cały pobyt na lotnisku – pozwoliło nam to łatwo i szybko dotrzeć do hotelu, który wybraliśmy, a później komfortowo zwiedzić wyspę.

Rozgość się więc i zapraszam po więcej informacji o wyspie Zakynthos!

Raj na ziemi

Jedno z takich miejsc, które śmiało można nazwać rajem na ziemi, skrywa Grecja, dokładnie – Zakynthos. Znajduje się w archipelagu Wysp Jońskich i jest trzecią co do wielkości wyspą. Otoczona urokliwymi zatokami oraz malowniczymi półwyspami. Bardzo łatwo można się zakochać w tym miejscu. Widoki zapierają dech w piersiach. Zakynthos od razu kojarzy się z miejscowością turystyczną Laganas, której właśnie się zatrzymaliśmy w hotelu White Olive Elite Laganas. Jak można się domyśleć, latem miejsce te jest gwarne i opiewa w przeróżne możliwości dające niezapomniane wrażenia. Głównie przyciąga ludzi młodych, którzy szukają centrum rozrywki. Laganas jest rozległą miejscowością, więc dla nikogo miejsca nie zabraknie. Jeśli będziemy chcieli odetchnąć od jej rozrywkowej strony lub po prostu szukamy spokoju – to z pewnością każdy znajdzie coś dla siebie. Gdy już na chwilę postanowimy odstawić zabawę do białego rana na malowniczych uliczkach urokliwego miasteczka, możemy udać się na plażę, która jest uznawana za jedną z najpiękniejszych plaż.

Tak też pewnie było w „normalnych” warunkach wakacyjnych, my jednak wybraliśmy się w dobie pandemii, w dodatku właściwie pod koniec sezonu turystycznego. Tłoczno więc nie było, rozmawiając wręcz z miejscowymi Grekami, narzekali mocno na cały ten sezon. No cóż, trzymamy mocno kciuki, żeby kolejny był już lepszy!

Zakynthos co warto zobaczyć?

Na pewno każdy kojarzy ze zdjęć Zakyntos Zatoka Wraku – słynna na całym świecie plaża, której charakterystyczną i zapadającą w pamięć nazwę nadał pozostawiony na brzegu wrak (z greckiego Navagio Beach). Atrakcja ta znajduje się w zachodniej części wysypy niedostępnej od strony lądu. Do podziwiania wraku zostały stworzone specjalne platformy na skałach lekko wysunięte w stronę morza. Alternatywnym sposobem jest popłynięcie łodzią. Jeśli o nas chodzi, Zatokę Wraku widzieliśmy tylko od tej drugiej strony, czyli podpływając z wycieczką łodzią. I tak naprawdę była to ostatnia chwila na wybranie się tam, bo przez kolejne dni było to niemożliwe. Dlaczego? Trafiliśmy podczas wyjazdu na cyklon tropikalny Ianos, który uderzył w Grecję, a konkretnie w wyspy Kefalonia i Zakynthos. Przyniósł ze sobą ulewne deszcze i porywisty wiatr sięgający 111 km/h. Nie zapomnę tego do końca życia. Nam się nic nie stało, w hotelu czuliśmy się bezpiecznie, a nawet mieliśmy prąd, sama wyspa jednak niestety trochę oberwała. Pozalewane ulice, pozrywane dachy, wywrócone drzewa, przerwa w dostawie prądu, czy nawet totalnie zniszczony słynny, drewniany mostek z Agios Sostis na wyspę Cameo ☹

I tak właśnie jej nie zdążyliśmy odwiedzić, chociaż marzyły nam się zdjęcia poślubne (wyspa jest właśnie popularnym miejscem na śluby, czy sesje dla nowożeńców), bo zabraliśmy ze sobą do Grecji właśnie po to suknię i garnitur!

No nic, miejmy nadzieję, że Grecy szybko odbudują mostek i będzie można ponownie odwiedzać wyspę Cameo.

Wracając do Zakynthos atrakcje – bo w sumie to o nich miało być teraz. Ostatniego dnia naszego wyjazdu ponownie zaświeciło słońce, wyspa została też już częściowo uprzątnięta, więc można było powiedzieć, że kurz po cyklonie powoli opadał. Postanowiliśmy wykorzystać maksymalnie ten dzień! Po śniadaniu wybraliśmy się więc na szybką rundkę po wyspie. Zaczęliśmy od St. Nicholas Beach i kościoła Agios Nikolaos, który znajduje się obok tej plaży. Biała kapliczka świetnie komponuje się z niebieską barwą morza.

Nieopodal znajduje się plaża Banana Beach, był to więc nasz kolejny punkt, w którym się zatrzymaliśmy podczas tej wycieczki. Jest to długa, piaszczysta plaża oferująca w normalnych warunkach szeroką ofertę sportów wodnych – niestety tym razem prawie nikogo nie było na plaży 😉

Następnie z plaży w Laganas wypożyczyliśmy motorówkę, żeby dopłynąć na Marathonisi – Turtle Island. I choć żółwi nie widzieliśmy, to zaliczyliśmy kąpiel, a turkus wody  jest tam zdecydowanie piękny!

Niestety przed dość spore fale nie udało nam się dopłynąć do Mizithres – Keri, aby postawić stopę na tej pięknej plaży i zaliczyć kąpiel w kolejnym pięknym turkusie. Udało nam się jednak kilka dni wcześniej dotrzeć do punktu widokowego i zobaczyć to miejsce „od góry”. Zapiera dech w piersiach!

A może by tak…

Zwiedzanie Zakynthos na własną rękę można zaplanować na zasadzie pewnego schematu. Wyspa jest dość mała, wiec wystarczy kilka dni, żeby odwiedzić ją z jednej, później drugiej strony. Całe Zakynthos jest naprawdę tak cudownym miejscem, że robione tam zdjęcia nie wymagają nakładania żadnych filtrów czy innych upiększeń. Oczywiście zdjęcia nie odzwierciedlą tego, co zarejestrują nasze oczy, a następnie pamięć, ale warto zaopatrzyć się w pamiątki. Wygląda to wszystko jak prawdziwy raj na ziemi.

 

Czy warto odwiedzić Zakynthos? Ja zdecydowanie polecam!

 

 

Zostaw komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *